Scena dla tańca – szukając tożsamości
Zapraszamy serdecznie na kolejne wydarzenie z cyklu SCENA DLA TAŃCA – przestrzeni dedykowanej współczesnej choreografii i rozmowie o tańcu jako sztuce zaangażowanej.
W kwietniowej odsłonie, która jest dla nas okazją do świętowania obchodów Międzynarodowego Dnia Tańca, zapraszamy Was na wieczór pod hasłem „szukając tożsamości”.
Spotkamy się wokół dwóch prac solowych, które na różne sposoby dotykają tego, co wewnętrzne, kruche i często trudne do nazwania.
Na scenie zobaczymy „Deus ex machina” oraz „Angel Dream, Euphoria”.
Po prezentacji serdecznie zapraszamy na spotkanie z artystami, które poprowadzą krytyczka dr Anna Królica (Poznań) dr Marek Zadłużny (Zielona Góra – kurator wydarzenia).
Przypominamy, cały koncept polega na tym, aby jeden raz w miesiącu spotykać się i w ramach cyklicznego wydarzenia oglądać spektakle oraz rozmawiać o tańcu współczesnym.
Naszym celem jest pokazanie, że współczesna sztuka choreograficzna jest zróżnicowana, bardzo interesująca i porusza ważne kwestie. Na pewno warto ją szerzej poznać.
Zbudujmy w Zielonej Górze społeczność jej świadomych odbiorców.
Deus et Angelus – Agata Kostrzewska
„Scena dla Tańca” – Młodzieżowe Centrum Kultury i Edukacji „Dom Harcerza” im. Janusza Korczaka w Zielonej Górze
Pod hasłem „Szukając tożsamości” 24 kwietnia 2026 w sali widowiskowej MCKiE „Dom Harcerza” odbyła się kolejna odsłona Sceny Dla Tańca. Zapoczątkowana i kontynuowana z powodzeniem inicjatywa Marka Zadłużnego sprawia, że nie tylko zaproszeni goście prezentujący swoją twórczość, ale także widzowie mają głos po obejrzanych spektaklach. Dyskusję w tej edycji wydarzenia poprowadził sam inicjator wraz z regularną gościnią tego projektu – doktor Anną Królicą.
I or AI?
„Deus ex machina”
w wykonaniu Kornelii Odziemkowskiej
choreografia: Marek Zadłużny, Radosław Bajon
W akompaniamencie dźwięków przyrody ostrożnym krokiem wkracza na scenę Osoba (Kornelia Odziemkowska). Jej czerwony, dopasowany strój natychmiast przywodzi mi na myśl kombinezon bojowy pilotki mecha Evangelion Jednostka 02, czyli Asuki Langley Soryu z serii komiksów „Neon Genesis Evangelion” autorstwa Yoshiyukiego Sadamoto oraz anime o tym samym tytule w reżyserii Hideakiego Anno. Początkowo ruchy dziewczyny są naturalne, płynne. Próbuje nawet imitować sposób poruszania się leśnej zwierzyny. Widać w tym początku subtelne zbliżenia do obecnej w „Trofeach” (choreografia i wykonanie: Julia Bentkowska i Julia Litwin) narracji. Ten sielski obrazek zaczyna się jednak zmieniać. Czy się zacina? Troszkę tak, ale najpierw staje się mechaniczny, nienaturalnie precyzyjny, by dopiero potem przechodzić w pewnego rodzaju awaryjność. Ta syntetyczność ruchów nabiera bardzo wymownego znaczenia, gdy tańcząca animuje ręką słyszany z offu, brzmiący niczym robot, głos pochodzący z utworu „O Superman” Laurie Anderson. Czy to człowiek? Czy maszyna? Etiuda nie daje nam jednoznacznej odpowiedzi. Mimo to, ta zatańczona bez zająknięcia, świetnie skomponowana choreograficznie i muzycznie całość, ukazuje walkę między tym, co narzucone, a tym, co naturalne. Konflikt ten rysuje się wyraźnie w warstwie ruchowo-brzmieniowej. Widzimy więc z jednej strony postać tańczącą swobodnie i z lekkością w takt wybrzmiewających w tle dźwięków przyrody. Natomiast drugie jej oblicze pojawia się, gdy słychać bardziej syntetyczny podkład – jej ruchy wówczas zawężają się, a nawet zmuszają do walki z samą sobą. Ten taniec to pytanie o tożsamość. Kiedy jeszcze jesteśmy my, a kiedy to wszystko, co powoli przejmuje władzę nad nami i każe nam „poruszać się” w utartych ramach, staje się naszym nowym, choć sztucznym „ja”? W kontekście współczesnego świata to pytanie, dość mocno uproszczone, wyrażone po angielsku zdaje się brzmieć ze sceny bardzo wymownie: „I or AI?”.
Perfect drag
„Angel Dream. Euphoria”
Nowa odsłona pracy znanej z tryptyku „Kiedyś jeszcze będziemy szczęśliwi”
Kreacja: Angel Dream
Dramaturgia: Marek Zadłużny i Radosław Bajon
Klatka/obiekt: Hubert Buliński
Wizualizacje oraz kostium: Radosław Bajon
Światła: Gabriel Zaborniak
Perfekcyjny drag – tym określeniem w odniesieniu do Angel Dream posłużyłam się już przy okazji premiery pierwszej, należącej do tryptyku o tytule „Kiedyś jeszcze będę szczęśliwy” odsłony i przy okazji kolejnej podtrzymuję je, modyfikując nieco do dwujęzycznego „perfect drag”. Postać ewoluuje bowiem wraz z opowiadaną historią i robi to z godnym podziwu rozmachem. Nie tylko rozbudowana zostaje choreografia, ale także „podkręcona” jest cała strona wizualna. Widać, że kostium (kabaretki, czarna bielizna, uprzęże etc.) w dalszym ciągu nawiązujący do stylistyki rodem z mrocznych, nocnych klubów i gotyckich klimatów, uzupełniony o niebotyczne obcasy, został przemyślany w najmniejszych detalach. Twarzy nie okala już siatka, która poprzednio pozwalała nieco ukrywać tożsamość. Makijaż także nabrał jeszcze większej wyrazistości – mocno zaakcentowanymi oczami i wydatnymi, pomalowanymi mocną, czerwoną szminką ustami. Oto mamy przed sobą prawdziwą sceniczną divę. Podkreśla to również muzyka, do której wykonywany jest nieziemsko (jak na przedstawiciela niebios przystało) dobry lipsync. Dalszy ciąg przygód tego niezwykłego Anioła rozpoczyna się w… klatce. Czym jest ta żelazna konstrukcja? Czy tę zajętą wspominaniem dzieciństwa w ostatniej scenie poprzedniej części istotę ktoś porwał i uwięził? Tak można również na to patrzeć. Klatka jednak jednocześnie jest i nie jest więzieniem. Angel bowiem wychodzi z niej bez problemu, czasem wspina się ponad nią, a czasem wraca, jakby chciał przekazać, że do końca nie da się od niej uwolnić.
Pojawienie się przedstawiających młodego, półnagiego człowieka obrazów filmowych nakładających się na tańczącą osobę daje widzowi wgląd w rodzaju wejścia w cudze wspomnienia. Jest to, w połączeniu z wykonaną dziecięcymi głosami piosenką, doskonale wyrażona tęsknota za niewinnością, a jednocześnie jedna z najlepszych realizacji z wykorzystaniem AI, jaką dotychczas miałam okazję widzieć na deskach teatralnych.
Euforyczny performance Angel Dream to nie tylko perfekcyjny drag niosący pełną nostalgii opowieść o czasach bycia nieskażonym formowaniem przez świat, ale przede wszystkim wizualna i dźwiękowa uczta.
Agata Kostrzewska
Dziennik Teatralny Zielona Góra
11 maja 2026