Scena dla tańca – prapremiery
Naszym celem jest pokazanie, że współczesna sztuka choreograficzna jest zróżnicowana, bardzo interesująca i porusza ważne kwestie. Na pewno warto ją szerzej poznać. Zbudujmy w Zielonej Górze społeczność jej świadomych odbiorców.
Poruszenie w ważnej sprawie – Joanna Marcinkowska
Scena dla tańca w Domu Harcerza – Młodzieżowe Centrum Kultury i Edukacji „Dom Harcerza” w Zielonej Górze – 17.05.2024
„Cały koncept polega na tym, aby jeden raz w miesiącu spotykać się i w ramach cyklicznego wydarzenia oglądać spektakle oraz rozmawiać o tańcu współczesnym. Naszym celem jest pokazanie, że współczesna sztuka choreograficzna jest zróżnicowana, bardzo interesująca i porusza ważne kwestie”. Tak opisane jest wydarzenie „Scena dla tańca w Domu Harcerza” i opis ten idealnie oddaje to, co zdarzyło się na scenie 17.05.2024.
O czym myślisz, kiedy myślisz o patriotyzmie
„National Anthem”, Grupa Projektowa Physical ArtHouse, choreografia Marek Zadłużny, wideo i opracowanie tekstów: Iwa Pytiak, koncepcja kostiumów: Radosław Bajon
Słyszymy pierwsze takty muzyki i na pustą scenę zaczynają wchodzić postaci. Wszystkie ubrane na czarno, każda wykonuje określoną sekwencję ruchów, choć równocześnie w ich gestach widoczna jest różnorodność. Są to krótkie scenki na temat rozrywek, jakie możemy realizować w wolnym czasie. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku, jednak częścią muzyki jest wyróżniający się, drażniący dźwięk. Podskórnie coś się dzieje i faktycznie – kiedy z głośników usłyszmy „Tęczę” w wykonaniu Mister D. wszystko się zmieni: „To już są pedalskie wymysły/ Komu to szkodziło, że normalnie było pusto, szaro”. Tekst Doroty Masłowskiej powstał po spaleniu tęczy na Placu Zbawiciela a Warszawie: w spektaklu jest początkiem mowy nienawiści, która uruchamia spiralę przemocy. Nie można być barwnym, być sobą: należy wpisywać się w bezpieczną szarość jednolitości.
Następuje zmiana kostiumów na biało-czerwone. Teraz scenę zaludniają „patrioci”, choć nadal mają cechy indywidualne: tak pomyślane są kostiumy (autorstwa Radosława Bajona). Wtedy mamy już do czynienia z grupą „gniewnych ludzi”, którzy zachowują się jak uczestnicy Marszów Niepodległości 11 listopada. Każdy może być oprawcą i ofiarą. Nie wiadomo, kto może nagle zasłużyć na lincz. Plastyczny znak czarnych ręczników może być symbolem strzępów: czegoś utraconego, ale też skuteczną bronią przeciwko drugiemu.
Patriotyzm ma różne odcienie i wcale nie musi być toskyczny, prowadząc do agresji. Ludzie, którzy niemal bezwolnie jak owce idą gromadnie na bijatykę nie śpiewają „Mazurka Dąbrowskiego”, ale chóralne pieśni pseudokibiców w rytm ciosów i wyrywanych sztachet z siedzeń. Takie można mieć skojarzenie. Physical ArtHouse pokazuje, że może wszystko jest w tym świecie wypaczone, a każda inność traktowana jest jak coś wrogiego i zagrażającego reszcie.
Jednak spektakl ten cechuje również wielogłosowość w temacie patriotyzmu. Piękne, czytelne i mocne obrazy zostają dopełnione słowami: nagranymi wypowiedziami wideo na temat realnego znaczenia patriotyzmu w życiu tancerzy, których oglądamy. Wtedy na miejsce powracają jakby symbolicznie czarne strzępy w obrazie zagubionych dusz, które na koniec tworzą spójny obraz. Pozostaje jednak nadzieja, związana nie tylko z zauważeniem problemu, ale też refleksji, która skojarzyła mi się z tekstem piosenki „Nie będziem płakać” happysad: „Nie będziem płakać/ Nie będziem biadać/ Nie będziem na życie targać się/ (…)/ Ani ujadać palcem wygrażać/ Ani siarczyście przeklinać się/ Nie będziem wzdychać ni zapominać/ Niewinnym kłamstwem wycierać krew”. Wszystko da się załagodzić, ponieważ podejście do świata i życia zależy tylko od nas.
Wszystkie wykonawczynie „National Anthem” zasługują na wielkie brawa: Marzena Morawiec, Agata Hałubicka, Anna Radomska-Madej, Aleksandra Maliszewska, Karolina Macias, Iwa Pytiak, Julia Molibog, Katarzyna Mądry, Julia Perzyńska, Patrycja Barzyk. I mimo tego, że skład jest typowo żeński (choć w filmie wypowiadają się także Marek Zadłużny i Jakub Niklewicz): jest to tak naprawdę refleksja o człowieku – każdym z nas, ponieważ z rozdźwiękiem postrzegania własnego kraju i miłości do niego, wynikającej z poczucia patriotyzmu mierzymy się na co dzień.
Kobieta i życie
„Kiedyś jeszcze będę szczęśliwa”, kreacja: Marta Pohrebny-Szwiec, dramaturgia: Marek Zadłużny i Radosław Bajon, opracowanie wizualne: Radosław Bajon.
Na scenie widzimy kobietę, która na bieliznę ma nałożone grube, patchworkowe futro. Jej strój (autorstwa Radosław Bajona) przypomina kostiumy stworzone przez Adama Łuckiego do spektaklu „Gusła” w reż. Grzegorza Brala, zrealizowanego w Lubuskim Teatrze w Zielonej Górze. Kobieta w „Kiedyś jeszcze będę szczęśliwa” wszystko wykonuje we własnym rytmie. Ten rytm musi wynikać z niej. Długimi, powtarzającymi się sekwencjami ruchu buduje napięcie. Z głośników słyszymy natomiast nie tylko muzykę, ale także dźwięki, wydawane przez zwierzęta. Sama bohaterka też wydaje dźwięki, a całość ma pewne znamiona pierwotności, zwierzęcości. Kobieta ukazuje mozół codziennego życia we własnym ciele. Jest w tym wszystkim cielesność „opakowana” w to, co narasta na nim w ciągu życia, a czego symbolem jest to grube futro. Ono przecież nie tylko stanowi warstwę ochronną, ale też uwiera, przytłacza.
Ostatecznie jednak oswaja się z tym, co ze sobą niesie. Jest to dla niej ważne, stanowi jednak o jej istnieniu, charakterze. Wie, że żeby pójść dalej trzeba w sobie to ułożyć, pogodzić się z pewnymi rzeczami. Marta Pohrebny-Szwiec w tanecznym solo „Kiedyś jeszcze będę szczęśliwa” symbolicznymi obrazami trafia do każdego. Zasiewa w widzu białe, dziwne ziarenka, które wpadają jej z rąk. Opowieść o kobiecie przeradza się w uniwersalną historię każdej/ każdego z nas o wędrówce przez życie.
__
Po występach odbyły się rozmowy z artystami, które pokazały, jak wiele różnych drzwi teatr otwiera w człowieku, a plastyka i nieoczywistość obrazu uruchamia wyobraźnię. Był to niezwykle twórczy i przyjemny wieczór – czekam na kolejne wydarzenia z tego cyklu!
Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Zielona Góra
27 maja 2024
Dzikość narodowej pieśni – Agata Kostrzewska
„Scena dla tańca w Domu Harcerza – prapremiery” – Physical ArtHouse w Zielonej Górze
17 maja 2024 miało miejsce kolejne spotkanie z cyklu „Scena dla tańca w Domu Harcerza – tańczMY” zainicjowanego z początkiem tego roku przez kolektyw Physical ArtHouse. Fani teatru tańca mieli tym razem okazję obejrzeć dwa spektakle, w tym jeden premierowy.
Nie pytaj o Polskę?
„National Anthem” – Grupa Projektowa Physical ArtHouse, choreografia: Marek Zadłużny, wideo i opracowanie tekstów: Iwa Pytiak, koncepcja kostiumów: Radosław Bajon
O szarpanej podziałami Polsce często nie jest łatwo mówić i pisać, a co dopiero tańczyć. Opowiedzieć o niej w ten sposób jest chyba najtrudniej. Physical ArtHouse raz po raz jednak podejmuje się takich prób (świetną realizacją w tym temacie jest spektakl „Ukochany kraj, umiłowany kraj”). W skąpym świetle sceny pojawiają się ubrane na czarno postaci, które wykonują pozornie chaotyczne, jednak powtarzające się w pewnym porządku ruchy.
Po tym poetyckim wprowadzeniu następuje zmiana strojów na charakterystyczną biel i czerwień, a w dłoniach tańczących osób pojawia się czarny materiał, który niesie ze sobą dla każdej z nich wiele znaczeń. Każda z tancerek ma kostium (kostiumy: Radosław Bajon) dobrany w taki sposób, aby kojarzyła się z określoną rolą społeczną (totalnie kradnie show postać kobiety lekkich obyczajów – tancerka: Aleksandra Maliszewska – w bardzo odważnym stroju kojarzącym się ze scenicznymi stylizacjami Lady Gagi czy Miley Cyrus). Osiągnięty przez to efekt jest porażający – w scenie, która w przerażająco zapętlonym tańcu pokazuje przemoc, każda z tych osób staje się raz po raz to ofiarą, to oprawcą.
Polska ukazana jedynie za pomocą plastycznych, tanecznych obrazów, nie jawi się tutaj jako przyjazny i społecznie zintegrowany kraj (chyba, że o zjednoczeniu w nienawiści mowa). Na szczęście do tej historii dołącza narracja z nagrań z wypowiedzi odnośnie Polski osób, które współtworzyły ten spektakl. Na szczęście, ponieważ ten zabieg zaskakująco zmienia wydźwięk tego, co zostało w widzu po części ściśle tanecznej. W przeciwieństwie więc do tytułowej prośby z piosenki zespołu Obywatel G.C. „Nie pytaj o Polskę” w tym wypadku zdecydowanie warto było o nią zapytać. Wypowiedzi z materiału wideo świetnie zresztą korespondują z treścią utworu Ciechowskiego. „National Anthem” jest to pełna, wielowymiarowa i wielogłosowa opowieść o Polsce, w której Physical ArtHouse pokazuje jak wiele i w jak doskonały sposób można przekazać ekspresyjnym tańcem, a także połączyć go nienachalnie z innymi środkami wyrazu.
Dzika dziewczynka
„Kiedyś jeszcze będę szczęśliwa”, kreacja: Marta Pohrebny-Szwiec, dramaturgia: Marek Zadłużny i Radosław Bajon, opracowanie wizualne: Radosław Bajon.
Dzika dziewczynka
Szukała wyjścia i znikła
Zapomniała w drodze
Wielką moc nosi w sobie
(Bovska – Dzika)
Światło reflektora punktuje znajdującą się w prawym rogu sceny kobiecą postać ubraną w długie, składające się z różnokolorowych fragmentów futro (kojarzące się mocno z kostiumem granego przez Leonardo DiCaprio Hugh Glassa w filmie „Zjawa” z 2015 roku w reżyserii Alejandro Gonzáleza Iñárritu). Stopniowo kobieta zaczyna poruszać się w rytm ciężkich, monotonnych dźwięków. Jej ruchy są dokładne i niewyobrażalnie wręcz spokojne, co kojarzy się z oglądaniem wideo w slow motion.
Ta metaforyczna, taneczna wędrówka przeprowadza bohaterkę przez dziką wręcz walkę o siebie (na której niemal dosłownie „zje zęby”). Zobaczymy też jej próby dostosowania się do społeczeństwa (świetne zestawienie zrzucenia futra z utworem Enyi „Orinoco Flow” – ta scena pokazuje, jak ciężko tańczyć do melodii, które z nami nie grają i jak, paradoksalnie, z czasem potrafimy złapać ten rytm) oraz związane z nimi straty. „Kiedyś jeszcze będę szczęśliwa” jest niełatwą (zwłaszcza z kobiecego punktu widzenia), oryginalnie wytańczoną opowieścią.
Przywołany tu jako motto fragment piosenki Bovskiej jest tylko częścią, która koresponduje z treścią tego tanecznego monodramu. Marta Pohrebny-Szwiec pokazała bowiem, że każda z nas ma w sobie tę „dziką dziewczynkę”, którą często musimy zepchnąć głęboko, aby funkcjonować w świecie mającym wiele oczekiwań wobec kobiet. Jednak pamiętajmy, że ona jest w nas i (jak śpiewa Bovska): „Głęboko, głębiej ją znajdziesz/ Schowaną w środku na dnie”.
__
Tradycyjnie już po spektaklach odbyły się rozmowy z artystami, które charakteryzują się cudowną atmosferą i zawsze zaskakują mnogością interpretacji i podejść do prezentowanych dzieł. „Scena dla tańca” to zdecydowanie jedno z najciekawszych cyklicznych wydarzeń w Zielonej Górze – warto więc wypatrywać jej kolejnych odsłon!
Agata Kostrzewska
Dziennik Teatralny Zielona Góra
11 czerwca 2024